Google – kolorowy czarny charakter

Witajcie w serii poświęconej skandalom i nadużyciom związanym z internetowym gigantem.

Don’t be evil.

Takie motto – aluzję do Microsoftu, klasycznego złego korpo – miał na początku swojego regulaminu pewien startup.

Startup, który stworzył najlepszą wyszukiwarkę swoich czasów. Uwielbianą przez internautów, niedoścignioną dla konkurencji. Google.

Lata mijały, a Google się rozrastał. Ani się obejrzeliśmy, a sam stał się wielką korporacją. Również z zachowania.

Albo zginiesz jako bohater, albo pożyjesz wystarczająco długo, żeby stać się złoczyńcą.

Na światło dzienne zaczęły wychodzić nieczyste zagrania, dzięki którym Google zawojował świat:

A dawne, idealistyczne motto? Prawie całkiem je usunięto z regulaminu, zostawiając tylko wzmiankę pod koniec.

Pokażę, że sympatyczne logo w czterech pastelowych kolorach przykrywa wiele brudów. A „wujaszek Google” niekoniecznie jest postacią, którą chcemy zaprosić pod swój dach.

Wpisy z tej serii

Ciemne strony produktów Google'a